Społeczność żydowska – uzupełnienie

Uzupełnienie artykułu
 Historia społeczności żydowskiej w Byczynie

autor:  Dawid Kołda

 

W uzupełnieniu do artykułu „Historia społeczności żydowskiej w Byczynie. Rozważania”, opublikowanego w obszernych fragmentach na stronie S.O.D.K.B., warto pochylić się nad losami byczyńskiej społeczności żydowskiej w dramatycznych momentach ludobójstwa w okresie II wojny światowej. Poniższy krótki tekst w żaden sposób nie ma na celu dogłębnego omówienia tych  wydarzeń – jest raczej próbą przywrócenia pamięci o mieszkańcach Byczyny, którzy ponieśli śmierć w Szoah, a którzy obecnie pozostają zapomniani.

W tekście autorstwa Otto Fritza Glauera możemy przeczytać, iż w 1938 roku w Byczynie pozostało jeszcze 20 Żydów (na 3003 mieszkańców).Wprawdzie wspomniany artykuł stwierdza, że po wydarzeniach „nocy kryształowej” wszyscy pozostali w mieście Żydzi opuścili Byczynę, to jednak w świetle dostępnych obecnie informacji można z pewnością uznać, że Otto Fritz Glauer mylił się bądź też kłamał, aby zaciemnić prawdziwy los jaki spotkał byczynian wyznania mojżeszowego. Co można stwierdzić na pewno? Otóż wszystko wskazuje na to, że w 1938 roku formalnie została zlikwidowana Gmina Żydowska w Byczynie. Było to spowodowane emigracją Żydów z Byczyny, w związku z czym niemożliwe stało się zebranie tzw. „minjan”, czyli minimalnej ilości osób niezbędnych do sprawowania nabożeństw oraz publicznego czytania Tory.  Pewne dokumenty na temat likwidacji gminy znajdują się w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie – niestety jak dotąd nie zostały one udostępnione w internecie, w związku z czym zapoznanie się z nimi jest jeszcze kwestią przyszłości.

Wbrew twierdzeniom Glauera po antysemickich zajściach „Kristallnacht” w Byczynie pozostała niewielka grupa Żydów. Ich tożsamość można ustalić dzięki bazie nazwisk ofiar Holocaustu prowadzonej przez Instytut Jad WaSzem. Znajdują się w niej dane 33 osób związanych z Byczyną, które poniosły śmierć w czasie Holocaustu. Należy przy tym zaznaczyć, że “związanie” z jakąś miejscowością, zgodnie ze stosowaną przez Jad WaSzem metodą, oznacza, że dana osoba urodziła się w jakiejś miejscowości bądź mieszkała tam w momencie wybuchu II wojny światowej. Wedle tej listy co najmniej pięciu Żydów pozostało w Byczynie do momentu wybuchu II wojny światowej. Byli to: Izek Kotowski, Fanny Oscher, Rosa Rosalie Pfeffer, Helene Luise Gottstein oraz osoba o nieżydowskim nazwisku – Bianka Przyrembel. Wszyscy oni byli ludźmi już niemłodymi: najmłodszy z tego grona Izek Kotowski miał w momencie wybuchu wojny 60 lat, najstarsza Bianka Przyrembel zbliżała się do osiemdziesiątki, podobnie Helene Luise Gottstein. Można więc powiedzieć, że w mieście pozostali ludzie starsi, być może nie posiadający rodziny, do której mogliby się udać. Można dodać, że według „The Encyclopedia of Jewish Life Before and During the Holocaust” w Byczynie do wybuchu wojny pozostało sześcioro Żydów – encyklopedia nie podaje ich danych, w związku z czym nie wiadomo, czy pomylili się redaktorzy encyklopedii, czy też dane Jad WaSzem są niepełne. Z wymienionej piątki trzy osoby: Fanny Oscher, Rosa Rosalie  Pfeffer oraz Bianka Przyrembel zmarły lub zostały zamordowane najprawdopodobniej w niemieckim obozie koncentracyjnym w  Terezinie położonym na terenie Protektoratu Czech i Moraw, gdzie trafiły w 1942 roku. Możliwe jednak, że zostały przewiezione z Terezina dalej, do któregoś z obozów zagłady (np. Birkenau) i tam zginęły. Helene Luise Gottstein również trafiła do Terezina, ale następnie została przewieziona do Treblinki, gdzie zginęła. Izek Kotowski 10 marca 1941 został przewieziony w transporcie Żydów z Konina (nie wiadomo jak się tam znalazł) do dystryktu Lubelskiego. Miejsce i okoliczności jego śmierci pozostają nieznane.
Znacznie dłuższa jest lista Żydów urodzonych w Byczynie, ale deportowanych do miejsc zagłady z innych miast hitlerowskich Niemiec, gdzie mieszkali po wyjeździe z rodzinnego miasteczka. Po lekturze listy można powiedzieć, że starozakonni byczynianie emigrowali głównie do trzech miast: Berlina, Drezna i Wrocławia. Dane te pokrywają się z informacjami Otto Fritza Glauera, który pisał o zmniejszaniu się populacji Żydów w Byczynie w ostatnich latach XIX wieku i wskazywał Berlin i Wrocław (obok Hamburga) jako główny cel ich migracji. W okresie II wojny światowej większość urodzonych w Byczynie ofiar Holocaustu trafiła do Terezina i najprawdopodobniej tam poniosła śmierć. Urodzeni w Byczynie Żydzi ginęli także w miejscach bardziej odległych. Ze względu na objętość niniejszego tekstu przywołam tylko kilka nazwisk: Margarete Arenstein (urodzona w 1880 roku w Byczynie, deportowana z Wrocławia) poniosła śmierć w Treblince, Lothar Heyann (urodzony w 1925 roku) i Leo Max Haymann (urodzony w 1930 roku) (synowie właściciela gorzelni?) zostali zamordowani w forcie IX twierdzy Kowno, gdzie Niemcy pozbawili życia 10 000 Żydów. Leopold Sachs (urodzony w 1895 r. w Byczynie, deportowany z Wrocławia) i Hulda Peritz (urodzona w 1874 w Byczynie, deportowana z Berlina) zostali zamordowani w Auschwitz.
Na liście są też osoby o nazwisku Perl: Doris urodzona w 1924 roku oraz Hanna  urodzona w 1927. Obie trafiły do obozu przejściowego w Izbicy koło Krasnegostawu będącego  miejscem oczekiwania na wywózkę do niemieckich obozów zagłady w Sobiborze i Bełżcu. Obie zmarły lub zostały zamordowane w nieznanych bliżej okolicznościach. Czy były córkami Maxa Perla wspomnianego w artykule Glauera? W bazie danych Jad WaSzem znajduje się wzmianka o człowieku o nazwisku Max Perl, urodzonym w 1895 roku w Lipinach (dziś to dzielnica Świętochłowic), deportowanym, podobnie jak Doris i Hanna, z Wrocławia do obozu w Izbicy, gdzie także poniósł śmierć. Czy tak właśnie zginął z rodziną właściciel byczyńskiej drogerii?
W uzupełnieniu można podać kilka danych z „The Encyclopedia of Jewish Life Before and During the Holocaust”. W 1932 roku żydowska społeczność Byczyny liczyła 31 osób, w 1936 roku już tylko 18 osób. Encyklopedia wspomina też o incydencie, do którego doszło w 1932 roku, gdy do jednego z żydowskich domów wrzucony został granat, w wyniku eksplozji budynek został poważnie uszkodzony. Artykuł potwierdza też, że synagoga przy ulicy Floriańskiej została w czasie „nocy kryształowej” podpalona.

 

Komentarze są wyłączone.